No i tego…

Tashi delek!

Muzyka jest dla mnie bardzo ważna. Obok jedzenia, snu i Mahjonga to niezbędna do funkcjonowania rzecz.  Nie lubię jednak zbytnio o niej dyskutować. Od jakiegoś czasu. Porównywanie zespołów, gatunków – ten etap jest za mną. Pomijając kwestie tego co jest popularne, a co nie – muzyki się przede wszystkim słucha. SŁUCHA. Gdy słuchamy, możemy ocenić, czy to co słyszymy przemawia do nas w jakikolwiek sposób. Czy coś czujemy. Czy nam się podoba, czy nie. To tyle.

Podobnie jest z tekstami piosenek. Wielu wykonawców, których słucham wyśpiewuje słowa godne zagłębiania się w nie i interpretowania na różne sposoby. Nie poświęcam zwykle temu zbyt wiele czasu. Od jakiegoś czasu nie mogę jednak wyzbyć się jednej myśli…

Przecież ‘Lateralus’ jest o Mahjongu!

https://www.youtube.com/watch?v=_tcW-j7KFgY

Nie będę analizował tekstu linijka po linijce. Przedstawię tylko bardzo luźne wnioski nt. madzianowania z niego wynikające. Będą się one tyczyć rozwoju gracza – jego umiejętności i świadomości.

Faza niemowlęca

Każdy był madzianowym bobaskiem. Prymitywne to stworzenie, bardzo ograniczone w swoich poczynaniach. Główny cel – złożyć rękę. Narzędzia: Chii, Pon, Kan. Nieważne jak i co – jeszcze nie znamy układów! Lepiej tylko nie wkładać kamieni do buzi, bo to grozi… bo mają niską wartość odżywczą?

Wczesne dorastanie

Łapiemy Rony. “Ręce nam się nie składają”. Mur nie chce współpracować. Każdy prawie odrzut się mści. Zero kontroli. Grrrrrrr! Coś jest nie tak! Za dużo stresu. Czas więc zacząć szlifować tę, jak na razie toporną, bryłę umiejętności. Można się posiłkować wiedzą innych lub samemu poznawać i analizować Mahjonga. Efekt jest ten sam – poszerza nam się pole manewru. Poznajemy np. niebywale intrygujące i na razie abstrakcyjne pojęcie defensywy. Nasze ślepia zrzucają błonę, dostrzegamy więcej niż wcześniej, np. przy składaniu ukrytej ręki. Wiele decyzji podejmujemy już instynktownie.

Nie odkrywamy Indii – to wszystko tam było, ale skąd niemowlak miał o tym wiedzieć?

Faza nastoletnia

Trochę Hanchanów w karierze rozegraliśmy. Nasze podstawowe umiejętności się ugruntowały. Czujemy się pewniej w grze. Ale, ale! Łatwo możemy się zmienić  w madzianowego buntownika. Mamy już przecież swój STYL, na którym możemy polegać. Skąd zatem przegrane? To najczęściej wina przeciwników i muru – zupełnie tak jak kiedyś…

Źródło naszych niepowodzeń leży  w nas i w schematach w jakie popadliśmy. Często występująca na tym etapie buta również nie pomaga.

Co teraz??? Stagnacja, motanie się, torturowanie świnek morskich i inne zachowania antyspołeczne w ramach odreagowania…

Późne dojrzewanie

Po burzliwym okresie nastoletnim, zwieńczonym może nawet załamaniem madzianowego ‘ja’, łapiemy balans. Zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy wciąż mnóstwo braków i dziur w swojej grze. Tak naprawdę nie znamy Madziana i nie potrafimy solidnie grać.

Jak to wszystko załatać i wyeliminować złe nawyki? Krok pierwszy już wykonany…

Co jeszcze?

Materiały przestudiowane i przyswojone. Po trzykroć! Trzeba jeszcze popracować nad dyscypliną i koncentracją, ale w tym nikt nie pomoże.

Szukamy autorytetu? Guru? Wskazane jest korzystanie z mądrości i doświadczenia lepszych graczy, którzy swoimi uwagami mogą znacznie przyspieszyć szlifowanie umiejętności. Przede wszystkim, dojrzali gracze wyłapią wiele błędów, których możemy nawet nie być świadomi.

Madzianowe paczaki rozwierają się szeroooko – dostrzegamy nowe zagadnienia (ISTOTA defensywy, blefy, analizowanie posunięć przeciwników), niuanse  – madzianowa świadomość rusza z kopyta.

***długi proces nauki solidnego Madziana – asceza, celibat, medytacja i pilates bardzo wskazane***

Dojrzałość

Madzianowe umiejętności wysoko rozwinięte. Bardzo duże doświadczenie. Niejedno widzieliśmy. Nie potrzebujemy już prowadzenia za rączkę. Sami wyłapujemy niedociągnięcia w naszej grze  i stopniowo korygujemy je.

Wciąż warto się konsultować z innymi graczami.

Nie ma w nas młodzieńczej irytacji,  gdy coś idzie nie po naszej myśli. Nie ma bowiem “naszej” myśli. Akceptujemy każdy rozwój wydarzeń, nierzadko z humorem. Jak to przy Madzianie, pojawia się w nas cała gama emocji, ale nie kontrolują nas i nie wpływają na naszą grę. Wiemy, że trzeba grać optymalnie, zachować chłodny umysł, a wyniki przyjdą. Jesteśmy jak woda – płyniemy po linii najmniejszego oporu, nic nas nie zatrzymuje.

Nie gramy dla zwycięstw. Bawimy się Madzianem, nawet gdy dostajemy po… przecież woda nie ma dupy, która mogłaby boleć.

Przeciwnicy mają tylko taką nazwę – to madzianowi bracia, z którymi razem doświadczamy gry. To doświadczenie jest wspaniałe!

Jesteśmy cierpliwi i taktowni w stosunku do graczy mniej zaawansowanych. Może pojawić się chęć pomocy innym na ich madzianowej drodze. Pomoże to przecież i nam.

Nie osiadamy na laurach. Wciąż brniemy do przodu i gramy, gramy!

Madzianowy mędrzec

Najwyższy etap rozwoju. Posiada wszystkie zalety dojrzałości, plus hmmm to coś, co daje mu przewagę nad ww. etapem – Trzecie Oko. Świadomość osiąga jeszcze wyższe stadium rozwoju. W czasie gry, gracze ci odpływają zupełnie w świat kamieni. Właściwie to są kamieniami. Gra w Madziana to ich naturalny stan. Z dala od stołu czują się jakoś tak nieswojo…

Pełne skupienie, przegląd całego zakresu możliwości w każdej sytuacji, spokój, równowaga. Madzianowa Nirvana.

Niewielu tu dociera.

Kuniec pitolenia.

Yakumanów życzę!

Krabman


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s