Haneman Hunters – historia prawdziwa

…dobiegła końca druga edycja szkółki Riichi w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bielawie. Kolejna grupa zainteresowanych postawiła pierwsze kroki w sztuce madzianowej. Chyba będzie trzeba otworzyć w klubie  sekcję juniorów, bo tym razem próg wiekowy się obniżył. Ciężko powiedzieć, czy dzieciaki zostaną z nami na dłużej. Na razie deklarują chęć przychodzenia, ale przed nimi jeszcze sporo nauki,  a w tym m.in. Yaku…

Potraktowałem zakończenie szkółki jako dobry moment na szybki rzut oka w tył. Jak minął pierwszy rok z Haneman Hunters?

W 2014, klub Madziana był mrzonką majaczącą heeeen za horyzontem. Był tylko Elwis i ja, desperacko szukający choćby jednej osoby do gry. Ratował nas znajomy z Wrocławia – Przemek (poznany na konwencie BAKA), który czasem wpadał na partyjkę. Raz nawet udało się zorganizować spotkanie w czwórkę – doszedł Mirek Majer. Były to początki współpracy z Biblioteką, która przyjęła nas z otwartymi książkami. Wszystko to DZIĘKI Rafałowi Brzezińskiemu, którego poznałem w… nietypowych okolicznościach. Nietypowych jak na to, czym Rafał się zajmuje (badacz, historyk). Nie wiem czy sam wpadłbym na pomysł udania się do biblioteki z Madzianem. Tym bardziej, że nie wiedziałem gdzie nowa biblioteka jest xD

W listopadzie 2014, zorganizowałem z Elwisem skromną multimedialną prezentację Madziana, na którą przyszły…. 3 osoby (m.in.  Kierownik, którego pozdrawiam!). Dla otuchy, dołączyły do publiki panie z biblioteki. I tak mieliśmy prawie tłum słuchaczy. Były też media! Pierwsze bliskie spotkanie Bielawian z Madzianem przebiegło bez zakłóceń. Nie było paniki, nikt nie ucierpiał i nie doznał szoku kulturowego. Wszystkie służby w mieście były jednak powiadomione. Na wszelki wypadek.

Na prezentacji poznaliśmy Adę Kędziak, która przez jakiś czas uczyła się przy nas grać.

I tak to leciało, aż do stycznia 2015. Dyrektor MBP, pani Urszula Ubych podsunęła mi pomysł organizacji feryjnej szkółki Madziana. Nie mogłem kręcić nosem na tak kuszącą propozycję. Trzeba było spróbować wszystkiego. Bielawa nie jest dużym miastem, ale jednak te 30 tys. ludków  tu mieszka, więc w końcu musieliśmy natrafić na chętnych do nauki i gry. Dużo pomogła załoga biblioteki, siejąc propagandę madzianową na lewo i prawo 😉

Przyszedł w końcu 19 stycznia – początek szkółki. Niczego nie podejrzewając, wszedłem do salki gdzie odbywały się zajęcia i doznałem szoku. Dwa stoły, a przy nich grupa młodzieży chcąca zgłębiać tajniki Madziana. Nie było czasu na całkowite dojście do siebie. Nauka ruszyła pełną parą. I tak codziennie, przez całe 2 tygodnie. Szkółka zakończyła się 27 stycznia. 3 lutego rozdaliśmy dyplomy i zupki chińskie jako nagrody za wytrwałość. Każdy uczestnik szkółki zdobył stopień Nowicjusza (新人). Tym sposobem, Bielawski Klub Mahjonga (jeszcze nie Haneman Hunters!) pozyskał pierwszych oficjalnych członków.

Najlepsze w tym jest to, że większość osób przetrwała „okres próbny” i jeszcze długo z nami grała. To bardzo ważne. Cały wic w tym, by ludzi na tyle zainteresować grą, żeby chcieli grać i się szkolić nawet po tym, jak początkowy zachwyt egzotyką Madziana minie. Nie jest to łatwa sztuka i sam wciąż się w tej kwestii uczę.

Wiele się jeszcze działo w 2015 r. Wyszliśmy z Madzianem na ulice, rynek, plażę, do parku. Zaintrygowani ludzie często podchodzili i pytali co to za Scrabble. Nie jednej osobie pewnie zabił ćwieka widok czterech ludków bawiących się jakimś „dominem” przez kilka godzin przy miejskiej fontannie. Zawsze to jakiś sposób na przyciągnięcie nowych osób.

W tym roku pewnie też zdarzy nam się grać na zewnątrz, więc warto nas wypatrywać!

Późna wiosna i całe lato 2015 to istna madzianowa gorączka. Powoli docierało do mnie, że ten klub to tak na poważnie bardziej…

Graliśmy niemal codziennie, po kilka godzin. Czasem do późna, przyświecając sobie latarkami.

Gdyby ktoś powiedział mi w 2014, że rok później będę codziennie po kilka godzin madzianował na żywo z grupką podobnych mi świrów, uznałbym to za suchar godny maestro Strasburgera.

W 2015 odbyły się w Bielawie 2 turnieje Madziana. DWA! Turniej marzył mi się już od jakiegoś czasu, ale bez pomocy biblioteki ciężko by było takie cuś zorganizować. Do drugiego turnieju mocno przyczynili się chłopaki z PLM, szczególnie Dominik Kolenda, który w ciemno mi zaufał i powierzył organizację. Szok. SZOK. Czułem się jak bym grał w jakimś patetycznym amerykańskim filmie o pasji i spełnianiu marzeń. Było świetnie!

W sierpniu zorganizowaliśmy sobie noc Madziana nad naszym jeziorkiem 😉 Dłuuga sesja Riichi + moje pierwsze Kokushi. Nie zapomnę. Chyba.

We wrześniu odwiedziliśmy po sąsiedzku Warszawę i wzięliśmy udział w turnieju Warsaw Mahjong Taikai 2015. Wyniki słabe, ale wyprawa warta zachodu. Pozdrawiam wszystkich z PLM i nie tylko!

Zaczął się rok 2016… karawana jedzie dalej…. Cztery świry Madzianowe – Justyna, Oliwia, Asia i Natalia wciąż się bawią Madzianem. Mamy małą klubową ligę, gdzie rywalizacja jest bardzo zacięta ;p

Co przyniesie ten rok? Któż to wie! Nie mam w zwyczaju składania obietnic, czy obmyślania wielkich planów. Gramy, gramy, gramy. To jest najważniejsze. Dopóki trwa.

No dobra, szykują się NIESPODZIANKI, ale nic nie mogę zdradzić!!!

Dziękuję wszystkim, którzy pomogli przy narodzinach Haneman Hunters (Elwisowi, Rafałowi Brzezińskiemu i pani Urszuli Ubych – za dach nad głową). Dziękuję tym, którzy jako pierwsi zasilili nasze szeregi: Katarzyna Bujnowska, Mikołaj Bujnowski, Julia Fikus, Monika Guzikowska-Fikus, Adriana Kędziak, Renata Marczyńska, Paulina Urbanek, Paulina Guzikowska, Natalia Olbińska.

Dziękuję  przede wszystkim Justynie, Oliwii, Asi i Natalii. Fajnie z Wami 🙂

Na koniec, chciałbym podkreślić jedną rzecz. Jak wiadomo, Mahjong w Europie wciąż raczkuje i wiele osób nijak nie może znaleźć ludzi do gry. Nie przepadam za dawaniem „złotych rad”, ale niech każdy potraktuje przykład Bielawy jako dowód na to, że wszędzie się DA. Sam zapał niestety nie wystarczy. Jest tutaj wiele czynników, także takich, na które nie mamy żadnego wpływu. Zapał, trochę szczęścia, odpowiednie spotkane osoby i baaaaaam, nagle sytuacja może zmienić się o 180 stopni.

Nie poddawajcie się!

PS. Mam nadzieję, że udało mi się NIE przekroczyć zalecanej dziennej dawki potasu… patosu? PATOSU!

Yakumanów życzę!

Krabman


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s