Madzianowa rozprawa Krabmana

Ahoj!

Zastanawiałem się nad jakimś interesującym wstępem do tego arty—? Feliet—? Sam nie wiem. Polecę więc po bandzie i przejdę do konkretów. Wio!

W oparciu o swoje doświadczenia (tzw. fakty autentyczne), wymienię kilka pułapek, które czyhają na nas na ścieżce do bycia mocnymi Madzianowcami. Za większość z nich sami odpowiadamy. Tekst adresuję do… Krabmana sprzed lat. Do Krabmana teraz też. Jeśli ktokolwiek inny poczuje się dotknięty w jakikolwiek sposób, to dobrze.

Madzianowe kłody pod nogi:

brak konta na Tenhou – im dłużej omijasz Tenhou, tym gorzej dla  Ciebie. Grasz w hermetycznej grupce nowicjuszy i ich łoisz? Spróbuj Tenhou. Wygrywasz z komputerem? Spróbuj Tenhou. Dojdź do 2-3 Dana i szykuj się na kubeł zimnej wody na łeb. Brrrrr. Wstawaj!  Ledwie zacząłeś podróż.

Każdy kto traktuje Madziana poważnie i chce grać solidnie, MUSI grać na Tenhou. Przynajmniej na naszym poletku. Tak, tak. Rusz tyłek i zrób to konto. I kup chusteczki.

zosia samosia – szanuję to, że nie każdy gracz skory jest do proszenia o pomoc innych, czy sięgania po dostępne materiały. Co kto lubi. Na logikę jednak – dlaczego tak się ograniczać? To nie wstyd. Nie musi to też oznaczać, że chcemy być prowadzeni za rączkę. Wskazówki lepszych graczy mogą być bardzo, ale to bardzo cenne i mogą przyspieszyć proces zgłębiania tajników madzianowych. Być może boimy się , że odbierze to radochę z poznawania gry samemu? Ja na to mówię – bzdura! Dostrzegam w tym raczej głos ego – ja nie dam rady??? JA??? JAAAAA??? Tak, tam gdzieś po drodze nie dasz rady. Walniesz o ścianę i po zawodach. Madzianowy czyściec czeka. Ale co tam, taplaj się w tym sosie. W końcu może przejrzysz na oczy i przyznasz, że przyda się jednak czyjaś pomoc i spojrzenie na pewne zagrywki.

Morał: BĄDŹ AKTYWNY!

Dołącz do grupy Osamuko, skrob coś sam. Działaj!

Nie bój się wygłupić w dyskusji madzianowej, czy zadawać setek pytań. Nie bój się nie mieć racji. Nie bój się krytyki dotyczącej twojej gry.

No już, zrzuć tę pelerynkę kamieniarza-samotnika. Niech pęknie ta poduszka bezpieczeństwa. Ludzie nie gryzą. Uważaj tylko kogo słuchać. Unikaj np. tego bloga.

leniwy mózg  – myśl jak grasz. MYŚL. Nad każdym odrzutem myśl. Między kolejkami myśl. I jeszcze jedno – PATRZ! Patrz co się dzieje na stole i odpowiednio reaguj. Na tyle na ile pozwalają Ci zdobyta wiedza i doświadczenie. Planuj. Kombinuj. Leniwe mózgi zostają w tyle. Twój umysł ma spore możliwości i w Madzianie może się wykazać, o ile mu pozwolisz. Jeśli nie – RON!

Rada: nie graj 100 meczów w jeden dzień, by potem przez miesiąc nie tykać kamieni/myszki. Przede wszystkim – graj regularnie. Z drugiej strony – kilka(naście) meczów w tygodniu to maaaaaalutko. Nie graj od niechcenia i gdy weny brak. Angażuj się w każdy mecz.

Graj dla samej gry. Tak. To jedyny cel grania. Granie. Przecież to wielka frajda! Ron za Hanemana może być zabawny. Ten na tobie. Zależy jak się na to spojrzy.

Na syndrom leniwego mózgu minister zdrofffia zaleca szybkie Tonpuuseny. Badania wskazują, że są one barrrrrdzo skuteczne przy eliminacji baboli i złych nawyków. Trudnych zabrudzeń niestety nie usuwają, a i z wzdęciami trza sobie będzie inaczyj poradzić.

atrybucja sukcesów i porażek – bardzo ważny punkt, który nowicjuszom umykać lubi. Wygrana nie oznacza, że cudownie zagrałeś. Przegrana nie oznacza z automatu, że brakło szczęścia. Niestety, my-człowieki lubią o tym zapominać. Łakome ego KAŻDY sukces pragnie przypisać sobie, a porażkę zwalać na mur, na przeciwników, na niekorzystny biometr lub Putina. Bo moda.

Uczmy się chłodnej oceny każdego meczu. Co poszło nie tak? Gdzie faktycznie zabrakło szczęścia, a gdzie popełniliśmy choćby malutki babol/babolek/baboleniek, który łatwo mógł nam umknąć?

Ok, Riichi, Ippatu, Tsumo, ale czy decyzja o zgłoszeniu Riichi była rzeczywiście dobra??? Czy faktycznie lepiej się było bronić? Czy ten kamień powinien polecieć? Może tamten?

Niezwykle pomagają przy tym inni gracze – patrz pkt 2. Efekty lepsze niż z Maybelline.

Ważne: NIGDY nie oceniaj ruchu po konsekwencjach. Liczy się tylko i wyłącznie rozumowanie w chwili podjęcia decyzji.

Ważne po raz drugi: rękę 2-shanten na dzień dobry i  inne bezmózgi złoży każdy. Każdy też bywa  na fali i ręce się „same wygrywają”.  Umiejętnościami wykazujesz się  w napiętych sytuacjach:  Oorasu, małe różnice punktowe, trudna defensywa, kontrowanie ataków. Tzw. słabe ręce (które nie istnieją, ale o tym innym razem)  też mogą cię sporo nauczyć w kwestii podejścia np. do kolejności odrzucania Wiatrów. Tak, to ma znaczenie. Nie wiedziałeś, co?

Obiektywnie oceniaj swoje umiejętności.

Nie jęcz po każdej przegranej i nie obrastaj w piórka po każdej wygranej. Chyba, że na żarty. Robienie tego na serio oznacza, że oczekujesz tylko wygranych. Wysiądź z tego rollercoastera bo daleko nie zajedziesz.

Graj dla grania. Graj dla grania. GRAJ DLA GRANIA. Przecież to lubisz/kochasz.

Emocje przy grze są naturalne, są też pomocne i wiele nam mówią o nas samych. Nie dajmy się im jednak ponieść i nie wpadajmy w spirale samozachwytu/madzianowej goryczy. Emocje przychodzą i odchodzą. Same. Jak fale. Chyba, że dorzucimy drwa do pieca.

Poza tym, czymże jest pojedynczy mecz?                                                                                                             (powyższa przerwa wyraża NIC, którym jest pojedynczy mecz). Ponad 50 meczów? Robi się ciekawie. Można wnioski wyciągać.

Przydatne: skala umiejętności. Oparta na Tenhou, które świetnie oddaje poziom graczy:

Kyu – eeee barszcz z uszkami?
3-4 Dan – w sumie ssiesz, choć leszczy łykasz spokojnie.  Wyczuwalna domieszka solidności (jeśli wbiłeś do Tokujou).
5-6 Dan – przeciętnie (wg standardów dżapańskich)/kozak ( Europa). Dobrze i solidnie.
7     Dan – noooo, kozak jesteś! Przynajmniej zaczynasz być *diaboliczny śmiech*… (w Europie – poziom bóg)
8 i wyżej – *APLAUZ* gratulacje, wymiatasz (w Europie – bóg ver. 2.0)

narodowość – więc jednak urodziłeś się w tej Europie? Powodzenia życzę w Madzianowaniu! Zostałeś bez twojej wiedzy i winy skazany na przeciętność. Kaplica. Albo założysz konto na Tenhou i weźmiesz się ostro za granie, albo leć do Japonii. Wszystko inne to strata czasu. Lepiej zostać pomocą ślusarza lub założyć stadninę borsuków. Przynajmniej zrobisz pieniądz. I poważny człowiek z Cię będzie!

Muzyka do czytania: https://www.youtube.com/watch?v=EtliUagnsa0

Teksty zainspirowany po części przez:

Playing a good game, and losing

Yakumanów życzę!
Krabman


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s